Punkt wyjścia
Portfel zleceń rósł szybciej niż limit w banku: firma miała 450 tys. zł linii kredytowej, a żeby udźwignąć nowe kontrakty, potrzebowała 1,5 mln zł. Banki, z którymi pracowała, odmówiły. Nie dlatego, że firma była słaba, tylko dlatego, że nikt nie poprowadził sprawy od początku do końca. Dla podwykonawcy to znany scenariusz: im więcej zleceń, tym bardziej brakuje gotówki na ich obsługę.
Co zrobiliśmy
Zamiast prosić o „większy kredyt”, rozłożyliśmy potrzebę na dwie części. Kredyt obrotowy na 450 tys. zł spłacił dotychczasową linię w innym banku, a 1 mln zł to nowa linia kredytowa zabezpieczona gwarancją, bez hipoteki na nieruchomości. Dobraliśmy bank pod profil firmy, przygotowaliśmy dokumenty tak, żeby broniły się same, a o cenie rozmawialiśmy dopiero na końcu, gdy bank chciał już tego klienta.
Efekt
1,45 mln zł uruchomione w ok. 2 miesiące od pierwszej rozmowy, bez zastawiania nieruchomości i na bardzo dobrych warunkach cenowych. Firma ma płynność na bieżące kontrakty, a my przygotowaliśmy już ścieżkę finansowania jej kolejnej inwestycji.
„Była to dla mnie ważna i dość pilna kwestia (…). Ostatecznie otrzymałem potrzebny kredyt, co pozwoliło mi uzyskać niezbędną płynność finansową.”
- Firma ma więcej zleceń, niż pozwala obecny limit w rachunku, a bank nie chce go podnieść.
- Firma dostała odmowę, choć zarabia, i nikt nie wyjaśnił dlaczego.
- Chcą Państwo finansowania bez zastawiania nieruchomości.